“KSIĄDZ W SMOCZEJ JAMIE” – Jego biografia gotowym materiałem na film

Zakończyły się obchody Roku Księdza Waląga. Dzięki wielu inicjatywom organizowanym przez cały poprzedni rok mieszkańcy Pruszcza Gdańskiego mogli poznać osobę, która zapisała się złotymi zgłoskami na kartach historii naszego miasta.

 

W 2017 roku minęła 60. rocznica przybycia księdza Józefa Waląga do Pruszcza Gdańskiego, co było doskonałą okazją do ustanowienia roku 2017 Rokiem Księdza Waląga. Pamięć znakomitego mieszkańca naszego miasta uczczono poprzez organizację różnego rodzaju wydarzeń.

– Największym było wydanie książki „Ksiądz w smoczej jamie” autorstwa Jana Hlebowicza. Publikacja ukazała się w 1000 egzemplarzach i każdy chętny może otrzymać ją za darmo. O tym, że była to nietuzinkowa postać, niech świadczy też fakt, że jedna z ważniejszych ulic naszego miasta nosi właśnie imię księdza Waląga. Dodam, że inicjatorem tego pomysłu kilkanaście lat temu były dawny ministrant księdza Józefa, starosta Stefan Skonieczny. Co ciekawe, aleja prowadzi do kościoła, w którym służył ksiądz Józef  – mówi „Panoramie” Janusz Wróbel, burmistrz Pruszcza Gdańskiego.

Ksiądz Waląg przed przyjściem do Pruszcza Gdańskiego był kapelanem Armii Krajowej, Żołnierzem Wyklętym, działaczem WiN, więźniem stalinowskim.

– Była to osoba charyzmatyczna, która swoich charakterem i zdecydowaną postawą w czasie komunizmu broniła swojej wiary. Ksiądz Waląg obracał się wśród służb mundurowych i komunistów, ale nigdy nie tchórzył. Zawsze miał jasno wytyczoną ścieżką, którą dążył co celu – dodaje Janusz Wróbel.

Z kolei Bartosz Gondek, rzecznik prasowy burmistrza Pruszcza Gdańskiego, który zgłębił historię księdza Waląga mówi nam, że trudno znaleźć na co dzień taką osobowość, która z jednej strony znosiła z godnością regularne naloty bezpieki na parafię i wynoszenie majątku, a z drugiej strony potrafiła całkowicie podporządkować sobie życie religijne w naszym mieście.

– Różnymi metodami potrafił objąć władzą wojskowe dusze, co szczególnie trudne było w jednostce lotniczej w Pruszczu Gdańskim, gdzie dbano o to, aby wychowanie świeckie, partyjne było bardzo silne. Znamy słynną już anegdotę powtarzaną przez żyjących jeszcze oficerów naszego pułku, że zupełnie normalnym było, że co jakiś czas Waląg przybywał z wizytą duszpasterską do jednostki. Dowódcę prosił, aby czekali na niego z herbatą w sztabie, a on w tym czasie odprawiał w pośpiechu mszę  na stołówce – opowiada Bartosz Gondek, który podkreśla, że ksiądz Józef był bardzo bliskim zaufanym kardynała Wyszyńskiego. – Nie jest żadną tajemnicą, że Stefan Wyszyński trzykrotnie był oficjalnie w Pruszczu Gdańskim. Jednak mówi się, że nieoficjalnie widywali się bardzo regularnie. Moim zdaniem nie bez powodu ksiądz Waląg został oddelegowany do Pruszcza Gdańskiego. Wiadomo było bowiem, że w tak małym miasteczku poradzi sobie z parotysięczną armią mundurowych.

Miasto bez księdza Waląga, który był faktycznym opiekunem tych lokalnych dusz, nie byłoby dzisiejszym Pruszczem Gdańskim.

– Moim zdaniem jest to biografia, która nadaje się na film. Wydana kosztem urzędu miasta książka zamyka pierwszy okres życia naszego bohatera, a więc kończy się na jego przybyciu do Pruszcza Gdańskiego. Chodziło nam o udokumentowanie jego działań wojennych i powojennych. Chcieliśmy też w pewien sposób wytłumaczyć skąd wzięły się jego charyzma, siła, brak strachu, czy wszystkie niezwykłe umiejętności. Należałoby zająć się kolejną publikacją, mówiącą już o pracy księdza w naszym mieście – zauważa Bartosz Gondek.

Próżno szukać w historii miasta podobnych, tak ważnych osobowości. Trzeba jednak pamiętać, że jest to miasteczko wyjątkowe.

– Wielka historia naszego kraju, w różnych wiekach, odcisnęła swoje piętno również na Pruszczu Gdańskim – podsumowuje Bartosz Gondek.

Dodajmy jeszcze tylko, że książkę o księdzu Waląga można otrzymać bezpłatnie. Dostępna jest ona w wydziale promocji urzędu miasta. Warto jednak się pospieszyć, bo książek pozostało już niewiele.

Krzysztof Lubański

Comments are closed.