STWORZYLI LINIĘ KREMÓW

W farmaceutkę uwierzył syn

 

Historia tej firmy przypomina scenariusz filmu. Farmaceutka, która przez 40 lat dopracowywała recepturę kremu, razem z synem stworzyła firmę farmaceutyczną, która podbija rynek prawdziwie naturalnym kremem, niosącym ulgę noworodkom. Po latach okazuje się, że krem ma swoje zastosowanie również w przypadku blizn po tatuażach, urazach skóry u sportowców, a także przy atopowym zapaleniu skóry.

 

Farmaceutka Stefania Stachowska zaczęła swoją pracę w szpitalu na gdańskiej Zaspie w 1985 roku i pomysł na stworzenie kremu, który łagodziłby podrażnienia delikatnej skóry niemowląt, powstał właśnie w tutejszej aptece. Jednak receptura w tamtym okresie daleka była od doskonałości, dlatego przez kolejne kilkadziesiąt lat była dopracowywana.

– Wiadomo, że latach 80. to były zupełnie inne czasy – nie bez wzruszenia opowiada pani Stefania. – Dzisiaj można się z tego śmiać, ale wtedy nie było profesjonalnego sprzętu do produkcji maści, nawet na szpitalnych oddziałach. W pierwszych latach maść produkowaliśmy w moździerzu. Mimo dużych trudności z tworzeniem i pozyskaniem produktu zapotrzebowanie na niego było ogromne. Efekty były widoczne niemalże w mgnieniu oka, więc nie oglądaliśmy się na warunki i produkowaliśmy każdą ilość maści. Zbyt był natychmiastowy. Przez lata maści używano wyłącznie do użytku wewnątrzszpitalnego. Z czasem  zyskiwała ona na jakości, gdyż po dodaniu do niej nowych składników można było zaobserwować jeszcze lepsze efekty. W ten sposób na przykład zamieniliśmy kwas borowy na wodę, dzięki czemu maść nie powodowała uczuleń i lepiej się wchłania. Po ponad trzech dekadach prób gdański szpital stał się słynny nie tylko dzięki doskonałej opiece położnych i lekarzy, ale również maści, o której młode mamy nierzadko rozpisywały się na forach internetowych, szukając możliwości zakupu produktu, którego używały, leżąc po porodzie na oddziale.
Historia nie zmieniłaby zapewne swojego biegu, gdyby nie decyzja władz szpitala, aby ograniczyć produkcję maści do niezbędnego minimum.

– Z początku nie mogłam się z tym pogodzić. Tyle lat doświadczenia, dopracowana receptura, tyle zapytań mam, które do tej pory otrzymywały maść po urodzeniu dziecka i opuszczeniu szpitalnego oddziału – żali się pani Stefania.

Jej syn Michał, który swoją smykałkę do interesów wykorzystywał dotychczas w innych branżach, natychmiast postanowił wspólnie z mamą i siostrą stworzyć nową linię kremów, opierającą się na wiedzy i umiejętnościach wieloletniej farmaceutki. W ten oto sposób powstała grupa w pełni naturalnych produktów łagodzących otarcia, skaleczenia, oparzenia i odparzenia. Dzięki wspólnemu zamiłowaniu do niesienia pomocy, determinacji i zdobytej przez lata wiedzy, założyli rodzinny biznes.
40-letnie doświadczenie Stefanii Stachowskiej i jej umiejętności związane z prawidłowym doborem składników pomogło wypełnić lukę, która powstała na rynku specyfików dla dzieci i dorosłych. Liczne prośby pacjentów, zmobilizowały rodzinę Stachowskich do stworzenia linii Kremów Zaspa, czyli: kremu pieluszkowego – na odparzenia dla dzieci i dorosłych, hipoalergicznego – dedykowanego osobom ze skórą atopową, active ­– przeznaczonego dla sportowców i soft skin – dla miłośników tatuaży.
Na rynku istnieje wiele podobnych maści pieluszkowych czy hipoalergicznych, jednak Kremy Zaspa bazują na tradycyjnych recepturach, są w 100 procentach naturalne i nie zawierają konserwantów. Tajemnica ukryta jest w sposobie ich wykonywania, w sercu włożonym podczas pracy nad nimi i właściwościom poszczególnych składników, dzięki którym linia kremów stała się wyjątkowa.

Aleksandra Majewska

Comments are closed.