Norweski skarb w Gdańsku

Teorii jest kilka. Jedna głosi, że pojawiły się po wyprawach krzyżowych, druga z kolei mówi, że przywieźli je wikingowie z podbojów z Wysp Brytyjskich (dokładniej ze Szkocji), ale też pierwsze wzmianki o nich pojawiają się już w mitologii nordyckiej. W Norwegii uważane są za jeden z najważniejszych, obok ropy naftowej, skarbów narodowych. Nie musimy jednak wybierać się do Skandynawii, by podziwiać ich piękno i urok. W stolicy Pomorza – Gdańsku prodziekan ds. Kierunku Sport i Studiów Obcojęzycznych AWFiS z żoną Katarzyną posiadają domową hodowlę kotów norweskich leśnych.

Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że jest to jedna z bodaj trzech hodowli tej rasy w naszym województwie. Kocią rodzinę podziwiać można również na stronie www.9trees.pl.
Od lat zwierzęta były częścią życia rodziny Krawczyńskich. Ich szczególną miłością obdarzone zostały szczególnie dwie rasy kotów – norweski leśny i rosyjski niebieski, a dopełnieniem szczęścia są kociak uratowany z przysklepowego śmietnika oraz … owczarek niemiecki i królik. W tej chwili kocia familia liczy sobie 17 zwierzaków, wliczając w tę liczbę maluchy, które pod koniec lutego przyszłego roku rozjadą się do nowych domów.
– Nie od zawsze towarzyszyły nam koty rasowe. Na początku były to zwierzaki adoptowane, znalezione przez dzieci na podwórku. Ale właśnie wtedy zaczęła kiełkować we mnie miłość do tzw. kotów z lasu. Wcześniej, bo w 2004 roku, zamieszkał z nami pierwszy rasowy kot rosyjski niebieski. Początki były trudne i zawiłe, obfitujące w wiele wspaniałych, emocjonujących, ale i tragicznych zdarzeń. Po kilku latach z dumą mogę powiedzieć, że jestem hodowcą kotów i chyba zwariowałem na punkcie tych zwierzaków – mówi nam z uśmiechem na ustach Bartosz Krawczyński.
Pierwszymi „Norwegami” zamieszkałymi u rodziny Krawczyńskich było rodzeństwo Hewen i Hokus, z którym właściciele zaczęli pokazywać się na wystawach. Do nich dość szybko dołączyły dwie kotki – z Danii i Polski. Z czasem ich rodzina zaczęła się powiększać. Niemal wszystkie zwierzaki pochodzą z zagranicy.Jednym z elementów naszej filozofii hodowania jest zwiększanie puli genetycznej dostępnej w naszym kraju. Opieramy naszą hodowlę na liniach zagranicznych, najczęściej niewystępujących w naszym kraju. Mimo że rodzina jest duża, zwierzęta żyją raczej zgodnie. Nasz owczarek Indii upodobał sobie jeden z parapetów i leniuchuje na nim niczym kot. Choć oczywiście, jak w każdej familii, zdarzają się kłótnie i spory. Koty są doskonałym lekarstwem na stres. Niewiele jest fajniejszych sytuacji niż mruczący kot, który przychodzący wieczorem do łóżka i kładący się na tobie, przytulający się do niego. Koty w ten sposób pokazują swoje przywiązanie do właściciela i to, że się dobrze czują. Choć niektórzy mówią, że to koty „posiadają swoich człowieków” (śmiech), a nie ludzie posiadają koty. Wszystkie koty są wspaniałymi kompanami naszego życia, a kot norweskie, w szczególności – zauważa nasz bohater. –
Te zwierzaki doskonale wiedzą, czego chcą, są bardzo inteligentne, niezależne, a jednocześnie bardzo się przywiązują do ludzi i potrafią okazać czułość i przywiązanie.
„Koty są dla nas najważniejsze” – takie hasło przyświeca naszej hodowli, „zabawie w koty” – jak zwykłem mawiać. Staramy się stworzyć im dobre warunki do życia w naszym domu, regularnie badając, odpowiednio żywiąc nasze zwierzęta. Nasze dzieci czasami żartują, że koty jedzą lepiej niż my. Kotki dostają najczęściej wysokomięsną karmę lub surową wołowinkę, a my zadowolimy się przecież czymkolwiek. Wszystkie też są regularnie – podobnie jak ludzie, a może nawet częściej – badane. Kocięta nieprzeznaczone do dalszej hodowli są kastrowane. Małe kocięta opuszczają nasz dom w wieku 15-16 tygodni. Przepisy naszej federacji dopuszczają wydanie kociąt w 12 tygodniu, ale uważam, bazując na badaniach naukowych i opiniach behawiorystów, że w tym wypadku później znaczy lepiej. „W pakiecie” z kocięciem nowy właściciel dostaje nas samych, nasz czas, wiedzę i chęć niesienia pomocy w każdej sytuacji związanej z futrzakiem. „Domki naszych kocich dzieci” mogą zadzwonić do nas o każdej porze dnia i nocy. Uważamy, że m.in. na tym polega odpowiedzialna hodowla. Dbamy o nie naszych milusińskich, ponieważ chcemy hodować zdrowe, silne, mocne koty norweskie leśne. Dlatego z dużą troską i uwagą wybieramy koty do dalszej hodowli. Dobro zwierząt i zapewnienie im odpowiednich warunków życia jest dla nas priorytetem – podkreśla hodowca.
Co ciekawe, koty norweskie leśne mają dłuższe tylnie łapy od przednich, a także nieco inny układ pazurów, dzięki czemu są jedynymi kotami na świecie, które z drzewa potrafią schodzić głową w dół. Między pazurami mają futro, które chroni je przed zimnem i śniegiem – szczególnie w Skandynawii. Mają również gęsty mięciutki podszerstek oraz twardy włos okrywowy, który służy dodatkowej ochronie, m.in. przed wilgocią. Jest to jedna z nielicznych ras, która nie boi się wody i lubi chodzić na smyczy – jeśli oczywiście zostanie tego nauczona. Praktycznie koniecznością w przypadku posiadania „Norwegów” jest zbudowanie im odpowiednich konstrukcji półek, pomostów, postawienie kliku drapaków. Każdy kot to lubi, ale w przypadku kotów norweskich jest to szczególnie ważne.
– Aby hodować koty, trzeba posiąść o nich odpowiednią wiedzę. Bardzo lubię rasy orientalne, które są jeszcze bardziej rozmowne od „Norwegów” i oczekują sporo atencji. Moim życiem są jednak koty norweskie, które ujęły mnie swoją dzikością, inteligencją i niezależnością. Całą rodziną uczestniczymy w kocich wystawach, na których dwoje naszych dzieci pracuje jako stewardzi. Są to rzadkie okazje, gdzie możemy spotkać się z ludźmi zakochanymi w kotach tak samo jak my. W zeszłym roku odwiedziliśmy chociażby Freiburg, gdzie odbywała się Światowa Wystawa Kotów, na której zaprezentowanych zostało ok. 1700 zwierząt z całego świata. Z kolei na wystawach odbywających się Polsce z reguły można obejrzeć od 150 do 350 kotów – informuje Bartosz Krawczyński.
Koty norweskie są hodowane w wielu miejscach na świecie, począwszy od USA, Brazylii, przez kraje azjatyckie, po Europę. Co zrozumiałe, duża liczba hodowli NFO (skrót nazwy rasy) mieści się siłą rzeczy w Skandynawii. Przez wiele lat Skandynawowie uznawali je za tak cenne, że nie pozwalali ich eksportować. W naszym kraju pierwszy „Norweg” pojawił się dopiero w grudniu 1990 roku. Trudno powiedzieć, ile jest ich w tej chwili. Wiadomo jedynie, że wśród najpopularniejszych ras w Polsce zajmują 6. – 8. miejsce pod względem rejestrowanych kociąt rocznie, a liczba legalnych zarejestrowanych hodowli tej rasy wynosi około 55-60. Rekordy popularności biją natomiast maine coony oraz koty brytyjskie.
Przysłowie mówi, że każdy kot spada na cztery łapy. Nic jednak bardziej mylnego. Jest to jeden z wielu mitów, który krąży wokół kotów. Podobnie jak mit, że kot ma siedem albo dziewięć żyć – w zależności od wierzeń. Właśnie stąd wzięła się nazwa hodowli, która jest metaforą dziewięciu żyć. „Dziewięć drzew”, a więc 9trees, bo przecież mowa o kotach norweskich leśnych, a skoro leśnych – to drzewa zamiast żyć.
Domowa hodowla Krawczyńskich należy do Cat Club Feniks z siedzibą w Głubczycach, który jest członkiem największej w Polsce kociej organizacji FelisPolonia, należącej z kolei do Międzynarodowej Federacji Felinologicznej (FIFE).

Comments are closed.